W głębi siebie nie przestaję nigdy być dziesięcioletnim chłopcem, który po raz pierwszy  dostał od ojca aparat z filmem do ręki. Chodziłem po Toruniu dumny jak paw ze srebrnym Zenitem E wiszącym na szyi. Najbardziej zafascynował mnie występ jakiejś ulicznej grupy teatralnej. Manekiny z twarzami z papierowych masek w ostrym letnim słońcu. 

Magia zapisywania światła w sposób inny niż robi to nasze oko, możliwość zatrzymania czasu, wyboru punktu widzenia z jakiego chcemy opowiedzieć daną chwilę i wreszcie zdolność przekazywania choćby ułamka tej ulotnej chwili komuś innemu – to wszystko wraca do mnie niemal za każdym razem kiedy biorę do ręki aparat. Odeszła już magia jaką niosły ze sobą długie godziny spędzone w ciemni, rzeczywistość w kolorze czerwonym pachnąca odczynnikami i brzmiąca muzyką, której słuchałem wtedy na okrągło. Zostały poszukiwania ciekawego światła, kadru, metafory czy po prostu –  podglądania rzeczywistości i opowiadania o tym innym.

Fotografia jest piękną sztuką, wielu wspaniałych artystów potrafi za jej pomocą Tworzyć prawdziwe arcydzieła, są też wspaniali dokumentaliści, reporterzy z celnym okiem i szybką ręką – nigdy nie przestanę ich podziwiać. Ja podchodzę do fotografii z prostszym oczekiwaniem, które wspaniale oddaje cytat z Boba Dylana, który (pewnie w czasach wczesnego liceum) wyczytałem na okładce jego płyty  “Bringing It All Back Home” z 1965 roku:

Bob Dylan

Urodziłem się w 1978 roku i do czasu wyjazdu na studia do Poznania moje życie kręciło się wkoło Jarocina. Wspomniany powyżej pierwszy kontakt z aparatem miałem w wieku dziesięciu lat. Od tego czasu z większą lub mniejszą intensywnością towarzyszy mi w życiu fotografia. Czasem wykorzystywałem swoje umiejętności zawodowo jednak tak naprawdę zawsze traktowałem fotografię jako hobby i choć, kiedy akurat bardziej poświęcałem się innym pasjom, nasze drogi rozchodziły się (niekiedy nawet na długie miesiące) – zawsze do niej wracałem. Każdy taki powrót był przełomem, odkrywaniem nowych tematów, technik czy inspiracji. To, co fascynuje mnie w życiu, interesuje mnie także fotograficznie. Jest to chociażby „kontekst”, stąd pociąg do reportażu i portretu pokazującego coś więcej niż wizerunek osoby. Od kilku lat fotografuję Poznań. Choć jest to miasto, w którym mieszkam od lat przechadzam się po nim jak turysta i ciągle staram się odkrywać je na nowo. Jestem zapalonym rowerzystą, zarówno na co dzień jak i turystycznie. Uwielbiam biwaki i powolne podróżowanie bocznymi drogami. Sporo na ten temat można znaleźć na prowadzonym przeze mnie blogu www.500miles.pl, na który serdecznie zapraszam.