Autor, Wojciech Jachowski z portretem pradziadka, Tadeusza Jachowskiego, Powstańc Wielpolskiego

Mężczyzna na zdjęciu to ja. Trzymam na nim fotograficzny portret mojego pradziadka,Tadeusza Jachowskiego, jednego z wielkopolskich powstańców 1918 roku.

Zdjęcie mojego pradziadka zostało wykonane długo po Powstaniu Wielkopolskim bo w roku 1935. Kiedy Tadeusz Jachowski zgłosił się do armii powstańczej miał zaledwie 25 lat. W tak młodym wieku miał w ręku dopiero co odebrany dyplom ukończenia medycyny w Lipsku a w głowie doświadczenia frontowe I Wojny Światowej. Miał też chęć, siłę i odwagę wząć udział w powstańczym zrywie. Podziwiam jego postawę, od dziecka wielokrotnie słyszałem jego historię. Kto wie, może w jakiś sposób wpłynęła ona na moje życie.

Nie miałem dotąd okazji rozmawiać z innymi potomkami Powstańców Wielkopolskich kiedy więc dostałem propozycję przyglądania się akcji portretowania potomków Powstańców – zgodziłem się od razu. Niewiele było czasu, obowiązki zawodowe nie pozwoliły mi wziąć udziału we wszystkich spotkaniach. Bardzo tego żałuję. Już ten jeden dzień pokazał mi jak różne były historie przekazywane w rodzinach, jak różnej głębokości są ślady pozostawione przez przodków w świadomości potomków.

Odwiedzaliśmy kolejne domy. Czasu na rozmowę nie było wiele a jednak każdy w jakiś posób starał się przedstawić swojego przodka: „Babcia nic nam nie mówiła, dowiedzieliśmy się dopiero po jej śmieci”, „Urodził się w Berlinie”, „Wybudował ten dom ale nie pomieszkał w nim zbyt długo”. Ojciec, dziadek, babcia. Postaci ze zdjęć odległych w czasie ale ożywianych historiami rodzinnymi.

Czasem było czuć, że chcieli by Więcej ale nie zachowało się, nie ptrzetrwalo bo ludzka pamięć krucha a pamiątki rozeszły się po rodzinie. Czasem zwyczajnie zabrakło czasu a „zdjęcie mogłam jednak inne wybrać bo tu słabo widać”.

Kolejny dom, kolejna historia i zdjęcie. Zbieraliśmy je tego dnia przez dobre kilka godzin. Po wszystkim byłem zmęczony a jednak było mi mało.